- Mity pojawiają się w każdej branży, nie inaczej jest z motocyklami.
- Poznaj 10 mitów dotyczących motocykli, w które ludzie nadal wierzą.
- Dowiedz się, co jest prawdą, a czego nie warto powielać.
Każda branża jest przepełniona mitami, a te nie ominęły też motocykli. Czasami wynikają ze zwyczajnej niewiedzy, czasami z faktu, że niektórzy żyją przeszłością, a czasami z chęci poszukiwania taniej sensacji. Czasami powielanie ich jest niegroźne, bo mogą powodować co najwyżej uśmiech politowania, ale są również takie mity, które mają realny wpływ na bezpieczeństwo motocyklistów.
Głośne wydechy ratują życie
To jeden z najbardziej zakorzenionych mitów motocyklowych. Zwolennicy głośnych wydechów twierdzą, że hałas sprawia, iż kierowcy samochodów szybciej zauważają motocyklistę. Brzmi logicznie, ale tylko na pierwszy rzut oka. W praktyce dźwięk generowany przez wydech rozchodzi się głównie do tyłu, czyli dokładnie w przeciwnym kierunku niż ten, w którym znajdują się potencjalne zagrożenia.
Współczesne samochody są bardzo dobrze wygłuszone, a ich kabiny izolują kierowców od dźwięków z zewnątrz. Do tego dochodzą systemy multimedialne, rozmowy telefoniczne i ogólne rozproszenie uwagi. W takich warunkach głośny wydech motocykla rzadko pełni rolę skutecznego sygnału ostrzegawczego.
Bezpieczeństwo motocyklisty budują zupełnie inne elementy, a są to właściwa pozycja na pasie ruchu, świadome zarządzanie przestrzenią wokół siebie, przewidywanie zachowań innych kierowców, a przede wszystkim umiejętność skutecznego hamowania i omijania przeszkód. Głośny wydech może zwrócić uwagę w określonych sytuacjach, ale co do zasady wcale nie zwiększa naszego bezpieczeństwa.
Elektronika rozleniwia motocyklistów
To mit, który szczególnie często powtarzają osoby pamiętające motocykle z lat dziewięćdziesiątych i wcześniejszych oraz mityczni prawdziwi motocykliści. Wtedy elektroniki było niewiele, a granica między kontrolą a utratą przyczepności bywała bardzo cienka. Współczesna elektronika nie została jednak stworzona po to, aby odbierać motocykliście odpowiedzialność i radość z jazdy, lecz żeby poszerzać zakres kontroli nad maszyną.
Systemy kontroli trakcji analizują prędkości obrotowe kół, położenie przepustnicy i przyspieszenia, reagując szybciej, niż jest w stanie zrobić to człowiek. Układy zapobiegające blokowaniu kół pozwalają wykorzystać pełny potencjał hamulców, nawet w sytuacjach awaryjnych. Regulowane tryby jazdy zmieniają charakterystykę oddawania mocy, dostosowując motocykl do warunków i umiejętności kierowcy.
Dzięki elektronice współczesne motocykle mogą być jednocześnie mocniejsze, szybsze i bardziej przewidywalne. To właśnie ona umożliwia bezpieczne korzystanie z osiągów, które jeszcze kilkanaście lat temu były zarezerwowane wyłącznie dla sportu wyczynowego. Elektronika nie rozleniwia – ona daje margines bezpieczeństwa i pozwala uczyć się szybciej, z mniejszym ryzykiem popełnienia kosztownego błędu.
Nowe opony są śliskie i trzeba je dotrzeć
Ten mit ma swoje korzenie w przeszłości, dlatego nie zawsze był mitem. Starsze technologie produkcji opon faktycznie mogły sprawiać, że na ich powierzchni zostawała warstwa zmniejszająca przyczepność. Współczesne opony motocyklowe powstają jednak w zupełnie inny sposób. Procesy wytwarzania, mieszanki i kontrola jakości są dziś na zupełnie innym poziomie.
Nowa opona nie jest „śliska” w potocznym rozumieniu. To, czego wymaga, to adaptacja do pracy w realnych warunkach. Całość musi się ułożyć, a motocyklista przyzwyczaić do nowej charakterystyki prowadzenia. Przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów warto jechać spokojniej, stopniowo zwiększając obciążenia, ale nie ma potrzeby wykonywania żadnych rytualnych czynności ani szlifowania gumy papierem ściernym.
Jazda wężykiem rozgrzewa opony i poprawia przyczepność
To jeden z najbardziej widowiskowych mitów, który świetnie wygląda, ale niewiele wnosi. Krótkie wężykowanie wykonane w ruchu drogowym nie generuje wystarczających sił, aby realnie podnieść temperaturę opony. Prawdziwe nagrzewanie ogumienia następuje pod obciążeniem, a więc podczas przyspieszania, hamowania i płynnego pokonywania zakrętów. Tymczasem w miejskich warunkach takie nagłe i szybkie wężykowanie może być po prostu niebezpieczne. Zajmowanie większej szerokości pasa, nieprzewidywalne w oczach innych uczestników ruchu drogowego zachowania i ograniczona przestrzeń zwiększają ryzyko kolizji.
W sytuacji awaryjnej najlepiej położyć motocykl
To jeden z najbardziej szkodliwych mitów w historii motocykli. Celowe położenie motocykla oznacza rezygnację z „walki”, a często wystarczy jeden ruch kierownicą lub naciśnięcie hamulca w odpowiednim momencie, by uniknąć zderzenia. W większości przypadków motocyklista ma większe szanse na uniknięcie przeszkody, pozostając na kołach. W dawnych czasach faktycznie lepiej było położyć motocykl niż zostać na kołach, ale teraz hamulce, opony, zawieszenia i elektronika są tak zaawansowane, że nie warto tego robić.
Jeżeli zdecydujesz się poddać bez walki, to możesz ucierpieć znacznie bardziej, niż próbując aktywnie uniknąć zderzenia. Pamiętaj, że ulica jest pełna przeszkód i niebezpieczeństw. Nawet jeśli unikniesz zderzenia z samochodem, to szlifując po asfalcie możesz uderzyć w krawężnik, słup, przystanek, śmietnik, ławkę, inny pojazd albo pieszego. W efekcie przyniesie to więcej szkód niż pożytku.
Kask zwiększa ryzyko urazu szyi lub kręgosłupa
To przekonanie regularnie wraca, mimo że nie znajduje potwierdzenia w analizach wypadków. Nowoczesne kaski są projektowane tak, aby pochłaniać energię uderzenia i redukować przeciążenia działające na głowę i szyję. Ich masa, kształt i struktura są wynikiem wieloletnich badań. Brak kasku oznacza bezpośrednie przeniesienie energii uderzenia na czaszkę, co drastycznie zwiększa ryzyko ciężkich obrażeń.
Kask nie jest źródłem problemu, lecz jest jednym z najważniejszych elementów ochronnych motocyklisty. Przytoczony mit krąży głównie w USA, gdzie przepisy niektórych stanów pozwalają na warunkową lub nieograniczoną jazdę motocyklem bez kasku, chociaż z pewnością w Polsce też znajdą się osoby, które marzą o legalnej jeździe bez kasku.
Sportowy wydech zwiększa moc motocykla
Sam montaż sportowego wydechu rzadko prowadzi do realnego wzrostu mocy maksymalnej. Zyski, jeśli się pojawiają, dotyczą przede wszystkim momentu obrotowego w określonym zakresie obrotów oraz redukcji masy motocykla. To właśnie niższa masa często najbardziej poprawia subiektywne odczucia z jazdy. Jednak największe wrażenie robi oczywiście głośniejszy dźwięk, który cieszy właściciela, ale jego sąsiadów – niekoniecznie.
Aby wydech realnie wpłynął na osiągi, musi być częścią większego pakietu zmian. Kluczowe są modyfikacje układu dolotowego, odpowiednie strojenie jednostki sterującej silnikiem oraz zachowanie prawidłowych parametrów spalania. Bez tego sportowy wydech zmienia głównie dźwięk i wygląd motocykla. Zmiana wydechu bez odpowiedniego przygotowania może prowadzić do pogorszenia osiągów.
Mocne motocykle nie są dobre na pierwszy motocykl
Dwadzieścia lat temu było w tym sporo prawdy. Motocykle oddawały moc bardziej gwałtownie, do tego brakowało systemów wspomagających, a margines błędu był niewielki. Dzisiejsze maszyny są projektowane zupełnie inaczej. Zaawansowana elektronika, łagodne mapy silnika, kontrola trakcji i możliwość ograniczenia mocy sprawiają, że nawet bardzo mocny motocykl może być przewidywalny i przyjazny. Oczywiście nadal kluczowe są rozsądek i dopasowanie maszyny do umiejętności, ale sama moc przestała być czynnikiem dyskwalifikującym.
Kask leżący na drodze oznacza niebezpieczeństwo
Ten mit regularnie wraca w mediach społecznościowych, zwykle w formie alarmujących wpisów okraszonych zdjęciem kasku leżącego na jezdni. W rzeczywistości nie istnieje żaden powszechnie stosowany zwyczaj pozostawiania kasku na drodze jako sygnału wypadku. Motocykliści odkładają kaski z wielu powodów – podczas postoju, rozmowy czy krótkiej przerwy, ale każdy stara się unikać kładzenia go na jezdni, bo z tym jest związany inny przesąd. To przykład internetowej legendy, która żyje własnym życiem i co roku jest odkrywana na nowo.
Mieszanie olejów może wypłukać uszczelnienia
Ten mit pochodzi z czasów, gdy oleje syntetyczne znacząco różniły się składem od dzisiejszych produktów. Współczesne oleje są projektowane tak, aby były kompatybilne z różnymi typami uszczelnień i materiałów stosowanych w silnikach. Mieszanie olejów o różnych bazach nie jest rozwiązaniem idealnym, ale nie prowadzi do natychmiastowych uszkodzeń. Kluczowe są lepkość i spełnianie norm jakościowych, a nie obawy przed rzekomym „wypłukiwaniem” silnika.
Podsumowanie
Przedstawiliśmy zaledwie wierzchołek góry lodowej mitów związanych z motocyklami, jazdą na nich, eksploatacją i zwyczajami motocyklistów. Wierzymy jednak w waszą moc i kreatywność, więc jeśli uważacie, że są mity, które niesłusznie pominęliśmy, dajcie znać w komentarzach. No i ufamy, że nie wierzycie w powyższe, ani ich nie powielacie.
Przeczytaj również:
Największe motocyklowe mity. Ciężko uwierzyć, że motocykliści w to wierzą! Nasze TOP 9
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






Głośny wydech nie raz uratował mi życie jak miałem poprzednie trzy motocykle z cichym wydechem to miałem dużo niebezpiecznych sytuacji. Nie zgadzam się z treścią artykułu. Dobry wydech jak jest to go słychać w dobrze wyciszonych samochodach jak nie słychać to oznacza że za cichy. Bezpieczeństwo na drodze to podstawa piszę to z pełną świadomością jako wieloletni instruktor nauki jazdy. Pozdrawiam wszystkich motocyklistów .
Z tymi śliskimi opnami to akutat nie mit. Na gumach jest jakiś środek chemiczyny, który ułatwia wyjmowanie z form w procesie produkcji. Środek opony dotrze się szybko, ale boki lepiej delikatnie przejechać papierem ściernym.
„Współczesne samochody są bardzo dobrze wygłuszone(…)”
No z całym szacunkiem nie zgodzę się. Właściwie to jest pierwsze na co zwróciłem uwagę w nowych autach – są wyciszone zdecydowanie gorzej niż auta w późnych latach ’90, początek 2000. Odkąd auta budują księgowi nie inżynierowie takie wyciszenie jest tragiczne. Fajny artykuł, ale tutaj autor totalnie mija się z prawdą.